Moja największa lekcja zarabiania i zarazem najlepszy biznes, jaki
kiedykolwiek zrobiłem, trwała około 15 sekund. Być może nawet
krócej. Mój przyjaciel i mentor w bardzo prosty sposób uświadomił
mi wiele spraw.
Mój przyjaciel działa w branży ogrodniczej. Jak co roku na wiosnę
odbywały się targi branżowe, na które zostałem zaproszony. Była to
świetna okazja do poznania wielu osób i wyrwania się zza biurka.
Kiedy wysiadłem na dworcu kolejowym, przyjaciel wyjechał po mnie.
Postanowiłem zostawić rzeczy w przechowalni bagażu na dworcu
i udać się na miejsce targów. We Wrocławiu na dworcu kolejowym są
automaty, podobne do szafek w supermarkecie, gdzie można pod
kluczem zostawić bagaż. Było dwa rodzaje automatów: duży, który
kosztował 8 zł i mały za 4 zł. Moja torba była średniego rozmiaru, ale
nie chciałem się męczyć, dlatego podszedłem do większego
i zacząłem wyjmować drobne. Nagle kolega zapytał: „Co ty robisz?
Przecież torba zmieści się do małego!”. Zabrał mi torbę, obrócił ją
pionowo (tak, aby się zmieściła) i schował do mniejszego schowka.
Na moje pytanie, dlaczego to zrobił, odpowiedział słowami, które
zapamiętałem do tej pory:
„Cztery złote w 15 sekund to 16 zł na minutę i 960 zł na godzinę,
licząc na etat, to by było jakieś 5 tysięcy tygodniowo i 20 tysięcy
miesięcznie. Gdybyś znajdował ciągle takie okazje do zarabiania
pieniędzy, nie musiałbyś otwierać firmy.”
Z jego wypowiedzi wyniosłem poważną lekcję. Nigdy do tej pory nie
patrzyłem w ten sposób na zarabianie pieniędzy. Uświadomiłem
sobie, że biznes to nie jest wielka rzecz, tylko zbiór o wiele
mniejszych spraw, drobnostek. Nie jest to praca, ale raczej filozofia
życia. Akurat w tamtym okresie zaczynałem swoją przygodę
z biznesem i najbardziej odczuwałem problem braku pieniędzy do
inwestowania. Kolega jednym zdaniem uświadomił mi, że gdybym
zmienił swój światopogląd, mógłbym przyciągać do siebie o wiele
więcej pieniędzy niż do tej pory. Wystarczy wpoić sobie pewne
nawyki szukania podobnych okazji.
Jak wynika z mojej przygody na dworcu jedna myśl i trochę chęci
wystarczy, aby zarobić naprawdę duże pieniądze. Dwadzieścia
tysięcy złotych to więcej, niż otrzymuje prezydent Polski. Włożenie
torby do małego schowka zajmuje tyle samo czasu, co umieszczenie
jej w dużym. Uzmysłowiłem sobie, że ludzie postawieni przed
podobnymi problemami, rozwiążą je każdy na swój sposób. Jeden
będzie bardziej skuteczny, drugi mniej. Jednego wyjazd na targi
będzie kosztował 8 zł, a drugiego tylko 4 zł. Jeden na inwestycję
będzie potrzebował 8 tys. zł, a inny przeprowadzi ją za 4 tys.
Wszystko zależy od mądrości, wiedzy, inteligencji, doświadczenia
i co najważniejsze - chęci konkretnej osoby.
Właśnie wtedy, na początku mojej kariery, kiedy pociągiem
wracałem z targów, postanowiłem wykorzystać najbardziej
efektywnie każdą chwilę swojego życia. Postanowiłem zdobywać
praktyczną wiedzę i trenować swój umysł, abym to ja stał się
człowiekiem, który na przeprowadzenie inwestycji nie będzie
potrzebował 8 tysięcy złotych, a wystarczą mu tylko 4.
Jak pomyślałem, tak zrobiłem. To między innymi dzięki temu
wydarzeniu możesz teraz czytać tę książkę. To ono zapoczątkowało
we mnie świadomy proces zmiany światopoglądu, który doprowadził
mnie do sukcesu. Od tego czasu ciągle uczę się biznesu i staję się
coraz efektywniejszym człowiekiem.
rozdział z e-booka: "Efekt motyla"



Prześlij komentarz