TWOJE MOMENTUM

Momentum ma różne prędkości. Masz firmę lub kolegę, który
wytworzył momentum, ja nazywam takich ludzi „płonącymi”, tzw.:
„fired-up”. Tworzą nowe plany rozwoju, szukają nowych klientów,

motywują innych do działania, wymyślają i upraszczają pewne
procesy w firmie? Chciałbyś mieć takiego pracownika, kolegę, który
Cię zapali do nowych idei? Każdy może to osiągnąć, jednak wymaga
to treningu. Dla jednego Momentum będzie trwało dzień po dniu,
dla innych godzina po godzinie, jeszcze dla kogoś tylko dla jednego
zadania.
Musisz znaleźć powody do działania i przeszkody, które Cię
aktualnie zatrzymują:
- może boisz się odrzucenia,
- wolisz telewizję niż siłownię,
- przedkładasz kolegów z pracy nad własną rodzinę.

Za każdym razem masz wybór i w każdym życiowym wyborze
prawdopodobnie wybierałeś rzecz, która stwarzała natychmiastową
przyjemność. Skupiając umysł na tym czego chcesz, powiedz sobie:
„Do przodu dziecino” z oczywistym uśmiechem. Wstań ze swojego
miejsca, wyprostuj się, popatrz przez okno i wypowiedz: „Do przodu
dziecino” lub „Jestem pitbullem, do dzieła”. Jak często wiedząc, że
musisz coś zrobić kładłeś się na kanapę i patrzałeś w ścianę lub sufit?

Powody do działania:

• to klienci, którzy czekają,
• to dzieci do wykarmienia,
• to nowa „zabawka” dla twojego hobby,

• to prestiż, który osiągniesz,
• to konsekwencje lub nagrody, które osiągniesz.

Cegiełki

„W dniu 2.czerwca 1995 roku kapitan Sił Powietrznych USA Scott
O’Grandy został wysłany na tereny Bośni z misją oczyszczenia nieba
z nieprzyjacielskich samolotów bombardujących cywilne wioski.
O’Grandy leciał razem z innym samolotem, kiedy został trafiony.
Znajdował się na wysokości 8 km nad ziemią. O’Grandy
katapultował się, ale nikt przez sześć dni nie wiedział, czy żyje, czy
nie. Kiedy pocisk trafił w jego samolot, O’Grandy myślał, że zginie,
i zaczął się modlić, dziękując Bogu za życie i prosząc, by pozwolił mu
przetrwać.
Jego modlitwy zostały wysłuchane, bo spadochron zadziałał bez
problemu i pilot wylądował bezpiecznie na terytorium wroga. Gdy
spadał, widział gromady ludzi idące, by go pojmać. Wbiegł wiec do
gęstego lasu i przywarł do ziemi. Przez następne 6 dni starał się leżeć
nieruchomo, ponieważ ciągle koło niego przechodzili jacyś żołnierze,
czasami nawet w odległości paru centymetrów. Spędził te dni na
modlitwie. Po trzech dniach bardzo się odwodnił i ponownie zaczął
się modlić. Jego modlitwy i tym razem zostały wysłuchane, bo spadł
deszcz. O’Grandy nasączył gąbkę wodą i schował ją do torby, by mieć
wodę na potem. Kilka dni później znowu się odwodnił, ale poradził
sobie wyciskając wodę ze skarpetek, które wciąż były nieco wilgotne
po ostatnim deszczu. Inny kapitan Hanford wracał ze swojej misji
nad Bośnią i z powodu małej ilości paliwa musiał wracać przez

strefę, w której został zestrzelony O’Grandy. O’Grandy modlił się
tego dnia, by ktoś odkrył, że wciąż żyje. Kolejny już raz włączył radio
i nagle usłyszał głos kapitana Hanforda. Został uratowany 6 godzin
potem. Swoją historię zakończył tymi słowami: „Chociaż byłem sam,
nigdy nie byłem samotny”. O’Grandy rozumiał słowa króła Dawida:
„Chociaż obóz nieprzyjaciół jest przeciwko mnie ja i tak będę pewien
siebie.”

fragment eb-booka: "Motywacja bez granic"
0 komentarze:

Prześlij komentarz


Polecam!

Warto znać!

Zajrzyj!

Efekt-Motyla.png